Lista aktualności Lista aktualności

Ostatnie święto Patrona w Warlubskim Gimnazjum

Każda szkoła w naszym kraju nosi czyjeś imię. Są wśród nich znani i lubiani sportowcy, literaci, postacie historyczne i święci. Ile szkół w Polsce nosi imię jakiegoś leśnika? Tego nie wiem. Wiem jednak, że przez niespełna 20 lat warlubskie gimnazjum nosiło imię Nadleśniczego Witolda Bielowskiego.

W dniu 26 października 2018 roku po raz ostatni uczestniczyliśmy w święcie patrona, na które rok rocznie dla upamiętnienia nadania imienia szkole i samej sylwetki Patrona przybywały oprócz społeczności szkoły, lokalnej ludności jak i przedstawiciele rodziny Bielowskiego. W uroczystościach nie mogło też zabraknąć leśników, których zielonych mundury zawsze najbardziej cieszyły rodzinę patrona.

Uroczystości Bielowszczaka zawsze były przygotowane z wielką starannością. Przed częścią oficjalną odwiedzaliśmy i miejsce rozstrzelania Witolda Bielowskiego- leśną polanę w Leśnictwie Płochocin kiedyś w Nadleśnictwie Dąbrowa dziś w Nadleśnictwie Osie i miejsce pochówku na cmentarzu w Płochocinie.  

Na mnie osobiście największe wrażenie robiły akademie przygotowane z wielką starannością przez nauczycieli i uczniów gimnazjum. Deklamowane wiersze, śpiewane piosenki na tle misternie przygotowanej scenerii, odpowiednia oprawa muzyczna pozwalały choć na chwilę zanurzyć się w zadumie i pomyśleć o takich wartościach jak miłość, wierność i odwaga.

 

Pierwsze święto na cześć Bielowskiego odbyło się 28.10.2000r kiedy to na Leśnej polanie w miejscu rozstrzelania Witolda Nadleśnictwo Dąbrowa ufundowało drewniany krzyż a Pan Roman Babiński- ówczesny dyrektor szkoły przedstawił  projekt edukacyjny „Godni imienia patrona”, którego zwieńczeniem było rok później w 62 rocznicę śmierci Witolda Bielowskiego nadanie Gimnazjum w Warlubiu imienia Witolda Bielowskiego. Nie sposób pominąć tu inicjatora nadania szkole imienia- ówczesnego nadleśniczego Nadleśnictwa Dąbrowa Włodzimierza Roberta. To on przekonał dyrekcję szkoły, że leśnik- patriota będzie dobrym przykładem dla warlubskiej młodzieży.

 

Kim był Patron szkoły? Urodził się 20 marca 1893 roku na Wołyniu.

Po wojnie i ukończeniu studiów leśnych Witold Bielowski związał się z Pomorzem.

W latach dwudziestych ożenił się z Ireną Szulecką. Państwo Bielowscy mieli dwóch

synów –Piotra i Macieja. Witold z wykształcenia i zamiłowania był leśnikiem, ale nie

tylko praca zawodowa wypełniała jego życie. Interesowały go sprawy hodowli zwierząt –np. hodował nutrie.

Pasjonował się muzyką poważną -szczególnie chętnie słuchał utworów fortepianowych w pięknej interpretacji jego żony, Ireny.

W 1921 r. rozpoczął pracę w administracji leśnej. Przez kilka lat pracował na Helu,  skąd w czerwcu 1936r. został przeniesiony do Przewodnika, gdzie objął stanowisko nadleśniczego. Zorganizował tam Przysposobienie Wojskowe Leśników, organizację

patriotyczno-obronną, której celem było wykształcenie kadry miejscowego oddziału

powstańczego. W przypadku napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę i zagarnięcia

Pomorza Gdańskiego PWL miało do spełnienia ważną misję –wywołanie powstania

wśród miejscowej ludności. Nadleśniczy Bielowski, oficer rezerwy w stopniu kapitana,

miał zostać komendantem rejonu powstańczego „Przewodnik”.

 

Do organizacji Przysposobienia Wojskowego Leśników należeli zaufani leśnicy z nadleśnictwa Przewodnik, Warlubie i Dąbrowa. Jednym z głównych celów  działalności PWL, obok krzewienia patriotyzmu w środowisku leśników - ich rodzin i przyjaciół, było organizowanie różnego rodzaju ćwiczeń sprawnościowych i obronnych.  W sierpniu 1939r. członkowie koła PWL otrzymali broń i amunicję. Część broni zmagazynowano w nieczynnej studni, znajdującej się w obejściu budynku. Natomiast rodziny urzędników, zgodnie z otrzymanymi instrukcjami, ewakuowano.

 

Po wybuchu II Wojny Światowej W dniu 3 września 1939r. do Przewodnika wkroczyła niemiecka jednostka pancerna. Bielowscy zajmowali nadal swoje mieszkanie służbowe w budynku nadleśnictwa. Mieszkali na parterze, natomiast pomieszczenia na piętrze zajęli oficerowie hitlerowcy. Pewnego dnia zepsuła się

instalacja wodna w łazience. Przysłani do naprawy żołnierze natknęli się przypadkowo na ukryty pod wanną aparat radiowy. 20 września 1939r. Witolda aresztowano i osadzono w więzieniu w Nowem. Przesłuchania trwały ponad miesiąc. Przeprowadzona przez żandarmerię polową rewizja całego obejścia i pomieszczeń budynku nadleśnictwa ujawniła broń i amunicję, ukrytą w nieczynnej studni.

 

 

W czasie przesłuchań, pomimo stosowanych tortur, Witold  okazał się nieugięty –

Wyrokiem niemieckiego sądu polowego w Tczewie, został skazany na karę śmierci.

W przeddzień wykonania wyroku pozwolono mu się spotkać z żoną Ireną.  Zobaczyła męża zmaltretowanego, który nie mógł wejść do Sali o własnych siłach. Siedząc w celi śmierci napisał 3 listy- do swojej żony i synów. Na jednym z nich widnieją plamy krwi a jego słowa cytowane były rok-rocznie na uroczystościach upamiętniających Patrona.

 

„Kochany mój synku Piotrusiu

Są  to  moje  ostatnie  do  Ciebie  słowa -Odchodzę.  Nie  zostawiam  Wam  majątku    ale  zostawiam  Wam  dobre  imię.  Pamiętaj  o  mnie –bądź  dobrym  Polakiem  i  uczciwym człowiekiem, dobrym synem i obywatelem. Bóg niech Cię ma w Swojej opiece. Niech Cię prowadzi przez życie. Pomagaj Twojej mamusi i Twemu młodszemu braciszkowi wedle sił swoich. Żegnam Cię i całuję serdecznie. Twój Tatuś.”

 

Nie mniej wzruszający jest list do młodszego synka Maciusia:

„Kochany synku mój, Maciusiu! Przy tym naszym rozstaniu się błogosławię Cię  mój synku  i  życzę, byś miał więcej szczęścia niż ja. Nie zostawiam Ci majątku –ale zostawiam dobre imię. Pamiętaj o mnie –bądź  dobrym  Polakiem,  uczciwym  człowiekiem,  dobrym  synkiem  i  obywatelem. Bądź pociechą  Twej  stroskanej i nieszczęśliwej  mamusi –wspomagajcie  się  nawzajem  z Piotrusiem i  kochajcie  jak  dwaj  najlepsi  bracia. Żegnam  Cię  mój  synku  i  całuję serdecznie. Twój Tatuś.”

 

W  dniu 28 października 1939r. o  godz.  7.30 na polanie leśnej w leśnictwie

Płochocin Witold Bielowski został rozstrzelany  przez  pluton  egzekucyjny  niemieckiego Wehrmachtu  (w  składzie  8  żołnierzy, z  oficerem  na  czele).  Na  miejsce  egzekucji przyjechała żona z synkami. Za zgodą oficera Wehrmachtu tamtejszy proboszcz parafii w Płochocinie, ks. Jan Stryczek, poświęcił trumnę i odprawił żałobne nabożeństwo. Trumna ze zwłokami, przy asyście żołnierzy plutonu egzekucyjnego, spoczęła na cmentarzu w Płochocinie.

 

W miejscu egzekucji na polanie leśnej, staraniem Gminnego Komitetu Ochrony  Pamięci Walk i Męczeństwa, przy wydatnej pomocy leśników, ufundowano kamienny

obelisk z tablicą upamiętniającą miejsce zbrodni. W 43 rocznicę bestialskiego mordu,

28 października1982r., tablica została uroczyście odsłonięta w obecności młodszego syna Nadleśniczego, Macieja Bielowskiego.

Witold Bielowski zginął dlatego, że był dobrym Polakiem, patriotą i bohaterem.  Honor i ojczyzna –szczytne hasła, głęboko zakorzenione w polskiej tradycji narodowej, przyświecały temu skromnemu człowiekowi do ostatnich chwil życia. Zginął świadom tego, że zostawił potomnym dobre imię. Przesłanie, które w ostatnim liście skierował do swoich synów, może być drogowskazem wychowawczym dla współczesnej młodzieży. „Być dobrym Polakiem, uczciwym człowiekiem, dobrym synem i obywatelem”.

Szkoła nawiązała żywe kontakty z rodziną Nadleśniczego, a w szczególności z jego najstarszym wnukiem, Krzysztofem Bielowskim, który wielokrotnie wspomagał szkołę i uczestniczył w jej najważniejszych wydarzeniach. Krzysztof Bielowski wraz z żoną

Joanną oraz córką Agatą, gościł w murach Gimnazjum Bielowskiego rok rocznie na Święcie Patrona. Częstym gościem był także Adam Bielowski- wnuk Patrona (syn Macieja  Bielowskiego). Rodzina mimo, że nie zamieszkuje już terenów Gminy Warlubie zawsze z wielkim sentymentem przyjeżdża w te strony i zarówno dla nich jak i dla nas są to bardzo wzruszające spotkania.

 Mimo, że żaden z synów i wnuków nie poszedł w ślady dziadka i nie został leśnikiem tradycje – szczególnie myśliwskie- kontynuuje jego prawnuczka  Agata Telimena Bielowska absolwentka leśnictwa, sokolniczka i hodowczyni psów myśliwskich.

 

Gimnazjum w Warlubiu z dniem 20 czerwca 2019 roku przestanie istnieć nie zaginie jednak pamięć o jego patronie. Pozostaną min Marsze na Orientację „Bielowszczak”– duża impreza środowiskowa, organizowana na okolicznych szlakach leśnych. Przy jej organizacji będzie można przypominać kolejnym rocznikom uczniów sylwetkę Witolda Bielowskiego.

Ważne pozostaną także słowa motta szkoły, których sens nigdy nie będzie nieaktualny : „Pamięć dla przeszłości. Serce dla teraźniejszości. Umysł dla przyszłości.”

 

Współpracując ze szkołami czasami warto przypominać sylwetki leśników, którzy w jakiś sposób zasłynęli w historii naszego kraju. Przykład Warlubia pokazuje, że patron pochodzący właśnie stąd jest patronem, z którym łatwiej się utożsamić a jego słowa, jego czyny miejsca w których był są takie namacalne i nam bliskie. Pokazuje to, że wśród leśników byli bohaterowie, którzy zasługują na to, żeby ich pamięć celebrować i chociażby ich imieniem nazywać szkoły.