Lista aktualności Lista aktualności

Dębowe szlaki w Bedlenkach

Co kryje się pod tym tajemniczym tytułem?

Nasze społeczeństw chce korzystać z lasu. Czasami bywa jednak tak, że po prostu się go boimy- szczególnie boimy się tego, że się w nim zgubimy. Rozwiązaniem tego są piesze szlaki, które umożliwiają nam w ukierunkowany i oznakowany sposób korzystać z turystyki pieszej. Szlaki wyznaczane są głównie w jakiś miejscach znanych ze swoich walorów turystycznych, przebiegają po historycznych szlakach wędrówek czy prowadzą do konkretnego miejsca. Mają jednak pewną wadę. Są wyznaczone od punktu do punktu- nie są pętlą. Lasy okolic Świecia są coraz chętniej odwiedzane przez mieszkańców  samego Świecia ale i Grudziądza i innych mniejszych miejscowości. Są to tereny bardzo atrakcyjne i przyrodniczo i widokowo pomimo małej ilości szlaków turystycznych PTTK. Mamy w naszym nadleśnictwie kilku pasjonatów turystyki pieszej. Jest wśród nich leśniczy Tomasz Tadeja z Leśnictwa Bedlenki, który wraz ze swoją żoną Romą każdą wolną chwilę spędzają na leśnych wycieczkach. To właśnie oni byli inicjatorami wyznaczenia dębowych szlaków w Leśnictwie Bedlenki. Pan Tomek zgłosił się do mnie ze swoim pomysłem, gdyż zajmuje się udostępnianiem turystycznym. Opowiedział mi o nim i zaraz bardzo nim zainteresował. Tomek i Roma zauważyli, że dużo ludzi przyjeżdża do lasu chodzić, biegać, ale robią to ciągle jedną drogą. Pytając się ich czemu nie pójdą tam czy tam mówili, że boją się zgubienia, że nie znają lasu i nie wiedzą gdzie iść. Dla nas leśników może wydawać się to dziwne, ale większość społeczeństwa ma problem z orientacją w terenie. Pomysł zakłada więc wyznaczenie szlaków w formie pętli tak, żeby zostawiając samochód można było zacząć i skończyć spacer w tym samym miejscu. Nasze szlaki wychodzą i kończą się przy leśniczówce w Bedlenkach. Każdy może więc bez problemu do nich dotrzeć autem, zostawić je w bezpiecznym miejscu i korzystać z terenów leśnych.

 

Skąd pomysł na dębowe szlaki? Szukaliśmy z leśniczym Tomkiem sposobu na ich oznakowanie. Tomek zobowiązał się wskazać miejsca znakowania ale trzeba było jeszcze namalować i wymyśleć symbol. Wpadłam na pomysł, żeby włączyć w te działania naszą koleżankę Aleksandrę Podgórską, która ma uprawnienia znakarskie PTTK i jest drużynową świeckich harcerzy. Ola wymyśliła jako oznakowanie liść dębu, żeby kojarzył się z Nadleśnictwem Dąbrowa. Każdy szlak zgodnie z kolorem oznakowany jest innym kolorowym liściem dębu. Co bardziej spostrzegawczy zauważą, że każdy liści dębu na odpowiednim kolorze szlaku jest trochę innego kształtu- bo przecież mamy w przyrodzie różne dęby. W wyznaczaniu szlaków pomagają Oli harcerze.

 

Docelowo szlaków ma być pięć- czerwony, czarny, żółty, niebieski i zielony.  Każdy  innego koloru, długości i trudności. Szlaki maja też różną tematykę. Chcemy pokazać, że Bory Tucholskie to nie tylko monokultura sosnowa ale i drzewostany mieszane często liściaste, przemyślana gospodarka leśna, pagórki, jeziora, cieki wodne, historia i kultura. Do chwili obecnej mamy wyznaczone 4 szlaki długości od 6 do 11 km. Pozostał do wyznaczenia ten najdłuższy- ale to już na wiosnę. Wiosną zostanie utworzone także miejsce postoju i miejsce wypoczynku z wiatami, mapą szlaków, miejscem na ognisko i bezpieczną przystanią dla kajaków. Będzie więc możliwość połączenia tych dwóch aktywności. Każdy szlak zostanie też opisany i zaopatrzony w tabliczki kierunkowe. Obecne oznakowanie szlaków jest tak przejrzyste, że w weekendy można spotkać na nich sporo ludzi – chodzących, biegających i jeżdżących rowerami. Oznakowania widoczne są z dwóch stron. Tam, gdzie szlaki łączą się ze sobą oznakowania sa podwójne.

Obecnie planujemy comiesięczne spacery z leśnikiem po wybranym szlaku. Chcemy opowiadać szczególnie dorosłym o tym na czym polega zrównoważona gospodarka leśna a kto o tym opowie lepiej niż sam pan leśniczy. A skoro do tego jest jeszcze pasjonatem turystyki? Lepszej promocji nam nie trzeba . Jeżeli pomysł się sprawdzi- a już jesteśmy pewni, że tak szlaki tego typu zostaną wyznaczone na terenie innych leśnictw. Bo kto powiedział, że atrakcyjne do wędrówek mogą być tylko tereny „górskie”?